Pieniądz niewydany jest tak samo dobry, jak pieniądz zarobiony. Jeżeli uda mi się kupić coś o 100 zł taniej, to tak, jakbym zarobił 100 zł. Stwierdzenie to nie wydaje się bardzo kontrowersyjne, jednak większość z nas, gdy myślimy o inwestowaniu i pomnażaniu pieniędzy, ma często przed oczami przede wszystkim obrazek z panami w białych koszulach i czerwonych szelkach, otoczonymi mnóstwem latających papierów i tablic wyświetlających na bieżąco kursy akcji, wykrzykującymi do słuchawki telefonu „Sprzedawaj, sprzedawaj!” (ewentualnie „Kupuj, kupuj!”). Wyobrażamy sobie inwestowanie jako trochę magiczną grę, której pełne reguły są znane jedynie nielicznym, w której „pieniądz rodzi pieniądz”, bo przecież „trzeba mieć pieniądze, żeby zarabiać pieniądze”.

Być może niektórzy z nas sami próbują w taki czy inny sposób w tej grze uczestniczyć, opanować chociaż część tajemnej sztuki inwestowania, aby wycisnąć z naszych odłożonych pieniędzy te kilka procent zysku więcej niż na bankowej lokacie. Jeżeli tylko dysponowalibyśmy kapitałem rzędu 100 tys. zł, to zarobienie dodatkowych 2% przekłada się na dodatkowe 135 zł dochodu miesięcznie. To już jest konkretny pieniądz i z całą pewnością warto o niego powalczyć!

Najważniejsze rzeczy w życiu są za darmo

A co jeśli powiedziałbym Ci, że najlepsze inwestycje, jakich każdy z nas może dokonać nie tylko nie wymagają wcale żadnej tajemnej wiedzy, ale nawet nie wymagają żadnego wkładu własnego? Są dostępne dla każdego już dziś, bez ryzyka utraty oszczędności i z gwarantowanym zyskiem. Niemożliwe? Brzmi jak reklama kolejnej piramidy finansowej? Zanim doczytasz ten artykuł do końca zmienisz zdanie.

Dawno, dawno temu w odległej części świata…

W 1993 panowie Art Thomas i Ron Garland przeprowadzili badania nad zachowaniami konsumentów odwiedzających supermarkety w Nowej Zelandii. Postanowili zbadać, jakie czynniki – poza dochodem – mają istotny wpływ na to, ile klienci wydają i z jak dużym koszykiem wyjeżdżają z supermarketu. Wśród czynników, które okazały się mieć istotny wpływ na ilość wydanych w sklepie pieniędzy, znalazły się między innymi długość przebywania w sklepie (im dłużej tym więcej wydanych pieniędzy) oraz obecność dzieci podczas robienia zakupów (w tym miejscu wszyscy rodzice kiwają głowami w milczącej zgodzie). Jedynym czynnikiem, którego obecność powodowała obniżenie rachunku okazała się… lista zakupów. Klienci, którzy przychodzili do sklepu z gotową listą nie tylko wydawali znacząco mniej, ale również spędzali mniej czasu w sklepie.

Dziś wnioski z badań panów Thomasa i Garlanda mogą wydawać się dla wielu osób oczywiste, ale 24 lata temu były na tyle przełomowe, że na przestrzeni kolejnych lat wielu badaczy powtórzyło je również w innych krajach i na innych grupach klientów. Wyniki zawsze wskazywały na to samo: robienie zakupów według listy ma zbawienny wpływ na grubość naszego portfela. Badacze różnili się co do tego, jak silny był to wpływ – w zależności od kraju i metody badania, rachunek był mniejszy od 15% nawet do 50%, ale wszyscy zgadzali się co do tego, że lista zakupów istotnie obniża wydatki klientów.

Ale jak to się  ma do pomnażania pieniędzy?

Nawet jeżeli ostrożnie przyjmiemy, że robienie zakupów według listy obniży wysokość rachunku tylko o 15% (a więc założymy najmniejszy wpływ notowany w badaniach), potencjalne oszczędności na naszych codziennych wydatkach są bardzo duże. Jeżeli Twoja rodzina wydaje dziś 1.500 zł na miesiąc w supermarketach i sklepach osiedlowych, to robienie zakupów według listy może oszczędzić Wam nawet 200 zł na miesiąc. Jeżeli natomiast przyjąć, że wpływ listy zakupowej na wysokość rachunku  jest większy – załóżmy, że będzie to 30% – to potencjalne oszczędności wynoszą 350 zł na miesiąc.

W tym miejscu wracamy do myśli od której zaczęliśmy artykuł. Jeżeli niewydawanie jest równie dobre jak zarabianie, to spisywanie listy zakupów przed pójściem do supermarketu jest jak inwestycja, na której możemy zarobić kilkaset złotych miesięcznie, nawet w sytuacji, kiedy nigdy na oczy nie widzieliśmy takiej kwoty jak 100 tys. złotych.

Najlepsza inwestycja na świecie

Robienie zakupów według listy i ogólne dbanie o swój domowy budżet, nie wymaga tajemnej wiedzy, wyższej matematyki ani wielkiego kapitału. Dzięki prostej zmianie naszych codziennych nawyków dotyczących zakupów jesteśmy w stanie zarobić (tzn. nie wydać) więcej, niż przeciętny inwestor jest w stanie zarobić mając do dyspozycji kapitał wielkości 100 tys. zł. Jeśli więc na poważnie myślisz o pomnażaniu pieniędzy, to zanim zaczniesz się ekscytować stopami zwrotów z różnych instrumentów finansowych, zacznij od robienia listy zakupów przed udaniem się do supermarketu.


SPRAWDŹ NASZE WARSZTATY »

 

Jeżeli ten artykuł Ci się podoba, to udostępnij go i polub moją stronę na facebooku. Dzięki temu jest szansa, że inni, którym również może się spodobać się o nim dowiedzą.


Kategorie: budżet domowy

Dodaj komentarz